Tata, kolejka Piko i pobudzanie wyobraźni...

Każdy mały (no może już trochę większy) mężczyzna marzy o kolejce elektrycznej. Takiej z prawdziwego zdarzenia... która będzie pędzić przez zabawkowe miasta z mocą prądu płynącego w torach.
Chociaż ja jestem płci żeńskiej także marzyłam o takiej zabawce...

Kilka dni temu mój mąż przyniósł do domu kartony... a w nich? Prawdziwy - najprawdziwszy! - pociąg, który sam sunie po torach - jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
Aby pojazd mógł się poruszać nie trzeba wcale baterii (jupi!) tylko jednego wolnego gniazdka. Kolejka Piko to zabytek, który zachował się z czasów kiedy tata Kuby był trochę większy niż jest teraz nasz Urwis. Przeżył w rękach aż trojga dzieci - co prawda nie wstanie idealnym (wymagał drobnych tatusiowych napraw), ale zdecydowanie jeszcze do użytku.

"Jedzie pociąg z daleka... na nikogo nie czeka..." taki jest nasz pociąg Piko. Tory łączą się ze sobą nadzwyczaj łatwo - jedynie pojazdy ciężko dopasować do prowadzących ich szyn. Ze względu na to, iż jest to zabawka napędzana prądem nasza obecność przy zabawie jest obowiązkowa.

Napisałam w tytule o pobudzaniu wyobraźni. Okazało się, że po raz kolejny tata Kuby przyczynił się do wspólnego, rodzinnego i radosnego tworzenia. W jaki sposób? Po  pierwsze te metry torów trzeba było rozłożyć. Po drugie spełnić marzenie Łobuza, czyli wybudować miasto. Stworzenie domków, peronów, tuneli i ulic zajęło nam prawie cały dzień! I to tylko jednej części! Całość rozłożyliśmy na kocach (ponieważ tory mają już swoje lata i czasami się rozłączają.)
Jak możecie zobaczyć (na zdjęciach i filmiku) do budowy wykorzystaliśmy właściwie to, co mogliśmy - klocki Wadera Middle Blocks (kliknij >>> TUTAJ <<< aby przeczytać recenzję), zwykłe klocki, klocki lego, drewniane klocki od firmy Piotruś (kliknij >>> TUTAJ <<<), klocki Lego Duplo Szpital Miejski (>>> TUTAJ <<< znajduje się recenzja), a także testowaną dla Was Domostradę od Zuzu Toys (o której możecie poczytać klikając >>> TUTAJ <<<).
Efekt może nie jest imponujący - w końcu to nie makieta, ale dla nas wystarczający do dobrej zabawy. Myślimy jeszcze nad zrobieniem domków z małych kartoników i pudełeczek :)










3 komentarze:

  1. Ekstra! Najfajniejszy jest czas wspólnie spędzony.

    OdpowiedzUsuń
  2. http://mamaronia.blogspot.com/2013/01/5-prawd-nie-objawionych.html

    zapraszam po wyroznienie:)

    OdpowiedzUsuń